Autor Wątek: Mężczyzna z pozytywką  (Przeczytany 7894 razy)

admin

  • Administrator
  • Newbie
  • *****
  • Wiadomości: 13
Mężczyzna z pozytywką
« dnia: Sierpień 18, 2014, 10:57:49 am »

1.

- Nawet o tym nie myśl! Nie wgapiaj się w tego starucha! Spójrz na tego… Młody! Jaki elegancki… Jak fantazyjnie podwinięty wąsik… Tom Harris. Ma gruby portfel! Wczoraj przygnał z chłopakami a dzisiaj sprzedał spore stadko wołów – mieląc niestrudzenie językiem, Harriet napominała Molly.

Mogła sobie gadać…! Niczym lep muchę, czymś przyciągała Molly fizjonomia tego faceta. Prosty jak tyka, wysoki, szpakowaty, czerstwy na twarzy oszpeconej orlim nosem. Może wspomnienie o ojcu…? Ledwie go pamiętała… Matka zmarła przy porodzie, a ojciec opuścił ją pięć lat później. – Poszli do Bozi – tłumaczyła głodnej Molly przełożona sierocińca. A może to marzenie o mężu…? Marzenie o mężczyźnie, któremu urodzi gromadkę dzieci i przy którym się zestarzeje. On też się zestarzeje, tak jak ten – tutaj…

- Może postawisz szklaneczkę spragnionej dziewczynie, piękny kawalerze?

- Z whisky nie ma problemu! Spragniona dziewczyna jest, nawet piękna. Nie odnajduję tylko trzeciego aktora spektaklu: pięknego kawalera.

- Piękno człowieka kryje się w jego wnętrzu.

- Widzę tylko to, co pokazuje lustro, a w środku… – kolejne słowa uwięzły w gardle nieznajomego.

Potężny szturchaniec wytrącił mu z ręki szklaneczkę trunku. Jakiś pijany drab cisnął się chamsko do baru. Nieznajomy odstawił szkło na rant kontuaru i cierpliwie tarł sękatą dłonią mokrą plamę, powiększającą się z każdą chwilą na klapie wyświechtanego surduta.

- O, rozlało się… Pan raczy wybaczyć! – drab udawał przejętego.

- Nie ma o czym gadać – nieznajomy ciągle pracował ręką, wpatrzony w plamę, nie podnosząc oczu spod cienistego ronda czarnego kapelusza.

- No, to może o czym innym pogadamy…? – pijaka wyraźnie drażnił niewzruszony spokój nieznajomego.

- O czym…? – szare, bystre w tej chwili oczy ciągle pozostawały w cieniu.

- No, może o tym…? – drab sięgnął po kufel z resztkami czyjegoś piwa, uniósł go w górę kosmatą łapą i wlał zawartość do dołka na szczycie kapelusza nieznajomego.

Znakomicie się chyba przy tym ubawił: jego śmiech grzmiał takim gromkim echem, że zagłuszał pomruk rozbawionej sali. Chichot urwał się jednak nagle w połowie jednego z: „haaa, haaa”. Szyjka stojącej na kontuarze butelki pojawiła się w dłoni nieznajomego tak szybko… tak błyskawicznie… Oko ludzkie nie było w stanie tego zarejestrować. Pijak też nie wiedział: co właściwie zwaliło go z nóg? W koło posypały się tylko szklane okruchy, gdy brzuch flaszki spoczął na zapitym czerepie.

Każdy taki drab dobiera sobie zwykle godną siebie kompanię. Tutaj było tak samo… Kilku niedomytych oberwańców poderwało się z krzeseł przy bocznym stoliku. Ich dłonie oddaliły się nieco od bioder, zamierając w wymownych gestach nad kolbami zwisających w olstrach rewolwerów. Zimne oczy nieznajomego chłodno oceniały sytuację: „jeden, drugi, trzeci…, czwarty – przy końcu kontuaru, a… jest i piąty – wychylony zza balustrady antresoli.” Prawa jego ręka, wsparta na łokciu, spoczywała swobodnie na barze. Dwa palce lewej dłoni delikatnie uchyliły połę surduta, ukazując lśniący bębenek niedbale wciśniętego za pasek peacemakera.

- Spokój, chłopaki, spokój! To ON…! – zahuczał doniosły baryton dobyty z krtani postawnego, przystojnego mężczyzny, którego sylwetka ukazała się właśnie w uchylonych drzwiach pokoiku na pięterku.

Z „chłopaków” jakby zeszło powietrze… Dłonie splatały się pacami lub chwytały za szklanki i butelki, byle dalej od broni, byle nieznajomy nie pomyślał czasem, że spróbują zacisnąć się na rękojeściach coltów. Jeden obwieś musnął nawet grzecznie rondo kapelusza, co miało bez wątpienia zastąpić niewypowiedziane słowa: „sorry, stary, sorry, nie szukam kłopotów…; nie miałem pojęcia, w co się pakuję.”

- Jutro o ósmej… – przypomniał głos z pięterka.

- O ósmej… – beznamiętnie potwierdził nieznajomy, otrzepują kapelusz z resztek spienionej brei.

2.

Bledziutka rączka Lady Hilton leciutko spadła na przycisk dzwonka. Dokuczliwy dźwięk szarpnął uśpionym ciałem. Boy poprawił wskazującym palcem sztywny daszek czerwonego kepii zsuniętego na czoło i uchylił posklejane powieki. Oderwał siedzenie od wygodnego fotela i po sekundzie stał sztywno za ladą recepcji.

- Uprzejmie służę szanownej pani.

- Macie tu aspirynę?

- Jasne, znajdzie się, proszę szanownej pani.

- A, i może szklaneczkę mleka – baldachim powłóczystych rzęs przysłonił porozumiewawczo wielką, niebieską źrenicę.

- Mleko, mleko… Jasne, mleko się znajdzie, proszę pani.

- Mleko od wściekłej krowy, synu… Myślałam o takim mleku. To nielegalne…

- Jasne, od wściekłej… Eee…, do nas prawo nie docierało i nie dociera. Mamy coś, mamy…, a pewnie…!

- Myślałam, że to minęło, synu… Lekarz przyrzekał, że po tych proszkach przejdzie. Marnie dziś śpię. Obudziłam się… Obudziła mnie jakaś muzyka. Ktoś grał…?

- Nic nie słyszałem, proszę pani.

- Ach, te głosy w głowie… Lekarz obiecał, że to przejdzie. Myślałam, że mam to już za sobą…

3.

- Pokaż go jeszcze raz! Pokaż, pokaż…

Nieznajomy sięgnął leniwie po zegarek, leżący na blacie nocnej szafeczki. Przed chwilą sprawdzał godzinę: gdy uniósł kopertę, pozytywka odegrała swą smętną melodyjkę i obudziła Molly.

- Wiesz, miałam coś podobnego – niczym mała dziewczynka, Molly otwierała i zamykała kopertę, celebrując nową zabaweczkę.

- Taaak…?

- Tylko w środku był dagerotyp z portretem mojej mamusi. Ojciec mówił, że jak będzie mi kiedyś źle, mam otworzyć kopertę, a ta magiczna melodia przeniesie mnie w lepsze miejsce.

- I…?

- Gdzieś się zawieruszyło… W domu sierot ginęło wszystko, co się dało zamienić na whisky, laudanum i tytoń.

- Muszę iść! Dochodzi ósma… – nieznajomy odsunął delikatnie zgrabniutkie ramię Molly, ciasno oplatające muskularny tors.

- Nie musisz, nie musisz, nie musisz – przekomarzała się jak dziecko, tuląc jeszcze mocniej owłosioną pierś. – Twój klient poczeka…

- Obawiam się, że wyjdzie to bardzo niezręcznie.

- O co tu chodzi? Interesy…?

- Męskie sprawy…

- Więc…? – figlarny grymas twarzyczki dziecka przyjął minę posępnego, nie znoszącego słowa sprzeciwu oblicza guwernantki.

- Widziałaś, jak faceci załatwiają na ulicy swoje porachunki? (Molly przytaknęła skinieniem głowy) Właśnie…! Byłem w tym najlepszy. Udawało się nawet trochę na tym zarobić. Teraz ten… ten… „klient”, jak go nazwałaś, twierdzi, że jest szybszy. Sprawdzimy to o ósmej.

- A jest…?! – Molly poważnie się zaniepokoiła.

- Obawiam się…, że może być…

- Dlaczego o ósmej?

- Kula słońca jest jeszcze za budynkami. W cieniu, obaj mamy równe szanse.

- Skarbie, to głupota! – Molly poderwała się ze stłamszonej pościeli, a stojącej nago w poświacie wpadającego przez okno brzasku sylwetce nie brakowało wiele, do figurki zstępującego z niebios anioła. – Zbierajmy się stąd! Pojedziemy do Frisco, do Kanady, do Oregonu, gdzie chcesz, kochany, gdzie oczy poniosą. Będziemy razem, urodzę ci dzieci…

- Mężczyźni tak tego nie załatwiają – słowa Molley ryły głębokie bruzdy w sercu starego, lecz głuszyło je nadęte ambicją ego.

Miał złe przeczucia. I jeszcze te zapłakane oczy Molly, gdy zamykał za sobą drzwi… Przez korytarz szedł wolno, jak skazaniec. Jeszcze kilka kroków… i kopnie drzwi: wyjście musi zrobić wrażenie! Tamten jest szybki…, piekielnie szybki… Widział go kiedyś w akcji. A Molly chce rodzić dzieci… Jeszcze jeden rzut oka na cyferblat: drzwi muszą go puścić punkt ósma – nie wcześniej, nie później; liczy się wrażenie! Została minuta… Pozytywka wydała z siebie pierwsze, płaczliwe tony. „… magiczna melodia przeniesie mnie w lepsze miejsce.” Ach Molly! Molly, Molly, Molly, naiwna dziecino…

4.

Nasz hotel, jak pewnie państwo wiecie, pamięta czasy dobrego, starego Zachodu. Gościli w nim, w tamtych czasach, najsłynniejsi rewolwerowcy i najsurowsi egzekutorzy prawa. Przed jego frontonem rozegrały się najgłośniejsze pojedynki Dzikiego Zachodu. Wielokrotnie przebudowywany, zachował jednak smak, styl i dawny charakter. Mamy tu nawet, na wzór zamków Szkocji, swojego ducha. Gdy kogoś zbudzi w środku nocy melodia starej pozytywki, niech wyjrzy na korytarz, a może będzie miał szczęście i zobaczy mroczną sylwetkę mężczyzny w czarnym kapeluszu, wpatrzonego w wielką cebulę kieszonkowego zegarka na srebrnym łańcuszku.

O, a tutaj – galeria zdjęć…! Nasz hotel często odwiedzają gwiazdy estrady i kina. Proszę spojrzeć… Ostatnio gościł u nas Snoop Dogg!

5.

Kopnięte drzwi rozleciał się z hukiem tłuczonego szkła. Blask świtu odebrał na moment zdolność widzenia szarym oczom, przywykłym do półmroku cienistego korytarza. Kilka kroków w przód – niemal po omacku… Przenikliwy pisk opon i ogłuszający jazgot klaksonu…

- Gdzie się pakujesz, stary?! Życie ci nie miłe…?!

Zwężone źrenice nieznajomego widziały już ostro kształty: wóz z napisem: „Coca-cola”. Coś mu to mówi… A, to chyba ta nowa pomada do wąsów? Przeklęty domokrążca! Mało go nie rozjechał. Sam pcha ten wóz, czy co, bo mułów nie widać u dyszla? A ten jego pomocnik, to chyba dziewczyna…? Baba w portkach! I co ona ma namazane na podkoszulku pomiędzy cyckami…? Aaaa: „Grand Prix, Arizona, 2021”. Zaraz, zaraz, to przecież Molly! Jak tu się znalazła, do diabła…?! Przecież dopiero co leżała nago w łóżku, na górze w pokoju…



ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 19, 2014, 09:54:22 am »
To opowiadanie leciało na Forum Nowej Fantastyki, w dziale Szuflada. Tam pisałem też o jego genezie:

Jakieś pół roku temu obejrzałem w telewizorze felietonik o takim właśnie starym hotelu, przebudowanym, ale pamiętającym czasy Dzikiego Zachodu. Narrator mówił o duchu faceta spoglądającego na zegarek, ukazującym się od czasu do czasu hotelowym gościom. Zaczęła pracować wyobraźnia... Zastanawiało mnie: kim mógł być ten facet, dlaczego patrzył na zegarek i dlaczego jego duch ukazuje się właśnie w takiej sytuacji? Wykoncypowałem więc takie oto wytłumaczenie, a jak poczytałem miniaturki Lady, doszedłem do wniosku, że to właśnie znakomity temat na podobną, króciutką formę.

zygfryd

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 21, 2014, 08:26:43 am »
Historyjka taka sobie, ale sprawnie napisana. Rozumiem, że w jakimś znaczeniu prawdziwa, bo przeczytałem Pana komentarz do niej. Pomysł na rozwiązanie zagadki bardzo ciekawy i sprytnie pomyślana fabułka. Ta postać starego twardziela mi się podobała, bo to taka jak z filmów z Clintem Estwoodem. 

ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 21, 2014, 05:01:21 pm »
Widziałem wszystkie filmy z Clintem Eastwoodem. Szczególnie lubię te - w reżyserii Sergio Leone. Zygfryd, dzięki za komentarz!

zygfryd

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 31, 2014, 09:18:05 am »
Napisz coś jeszcze z twardzielem w roli głównej.

ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 31, 2014, 03:54:16 pm »
Masz twardziela w "Genezie zagłady".

zygfryd

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 03, 2014, 07:10:17 am »
Genezę przeczytałem i skomentowałem nawet.

ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 04, 2014, 07:35:25 am »
OK! Dzięki!

xyz111

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 10, 2014, 06:55:42 am »
Tutaj czuć klimat starego, dobrego Dzikiego Zachodu. Lubię westerny, chociaż wyszły już z mody. Fajne połączenie z wątkiem fantastycznym. Podobało mi się.

ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 10, 2014, 06:06:36 pm »
Witam w klubie miłośników Dzikiego Zachodu. Prawie wszystkie opowiadania mają coś z tego klimatu.

ola

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 13, 2014, 09:15:58 am »
Gratuluję pomysłowości. Przeczytałam o genezie tego opowiadania. Mi nie przyszłoby coś takiego do głowy. I tak sprawnie poprowadzona akcja. A miłość młodej prostytutki z trudną przeszłością do podstarzałego rewolwerowca chwyta za serce. Urocze.

ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 14, 2014, 08:34:16 am »
Olu, dzięki!

Czytałem rozmaite komentarze moich wypocin, ale po raz pierwszy ktoś użył słowa "urocze". Zatkało mnie, mówiąc szczerze.

xyz111

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 15, 2014, 09:28:30 am »
Od razu wiedziałem, że wątek tej miłości spodoba się kobietom.

ambroziak

  • Gość
Odp: Mężczyzna z pozytywką
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 15, 2014, 04:42:20 pm »
Ja miałem taką nadzieję.