Mężczyzna z pozytywką

Print This Post Print This Post

1.
– Nawet o tym nie myśl! Nie wgapiaj się w tego starucha! Spójrz na tego… Młody! Jaki elegancki… Jak fantazyjnie podwinięty wąsik… Tom Harris. Ma gruby portfel! Wczoraj przygnał z chłopakami a dzisiaj sprzedał spore stadko wołów – mieląc niestrudzenie językiem, Harriet napominała Molly.
Mogła sobie gadać…! Niczym lep muchę, czymś przyciągała Molly fizjonomia tego faceta. Prosty jak tyka, wysoki, szpakowaty, czerstwy na twarzy oszpeconej orlim nosem. Może wspomnienie o ojcu…? Ledwie go pamiętała… Matka zmarła przy porodzie, a ojciec opuścił ją pięć lat później. – Poszli do Bozi – tłumaczyła głodnej Molly przełożona sierocińca. A może to marzenie o mężu…? Marzenie o mężczyźnie, któremu urodzi gromadkę dzieci i przy którym się zestarzeje. On też się zestarzeje, tak jak ten – tutaj…
– Może postawisz szklaneczkę spragnionej dziewczynie, piękny kawalerze?
– Z whisky nie ma problemu! Spragniona dziewczyna jest, nawet piękna. Nie odnajduję tylko trzeciego aktora spektaklu: pięknego kawalera.
– Piękno człowieka kryje się w jego wnętrzu.
– Widzę tylko to, co pokazuje lustro, a w środku… – kolejne słowa uwięzły w gardle nieznajomego.
Potężny szturchaniec wytrącił mu z ręki szklaneczkę trunku. Jakiś pijany drab cisnął się chamsko do baru. Nieznajomy odstawił szkło na rant kontuaru i cierpliwie tarł sękatą dłonią mokrą plamę, powiększającą się z każdą chwilą na klapie wyświechtanego surduta.
– O, rozlało się… Pan raczy wybaczyć! – drab udawał przejętego.
– Nie ma o czym gadać – nieznajomy ciągle pracował ręką, wpatrzony w plamę, nie podnosząc oczu spod cienistego ronda czarnego kapelusza.
– No, to może o czym innym pogadamy…? – pijaka wyraźnie drażnił niewzruszony spokój nieznajomego.
– O czym…? – szare, bystre w tej chwili oczy ciągle pozostawały w cieniu.
– No, może o tym…? – drab sięgnął po kufel z resztkami czyjegoś piwa, uniósł go w górę kosmatą łapą i wlał zawartość do dołka na szczycie kapelusza nieznajomego.
Znakomicie się chyba przy tym ubawił: jego śmiech grzmiał takim gromkim echem, że zagłuszał pomruk rozbawionej sali. Chichot urwał się jednak nagle w połowie jednego z: „haaa, haaa”. Szyjka stojącej na kontuarze butelki pojawiła się w dłoni nieznajomego tak szybko… tak błyskawicznie… Oko ludzkie nie było w stanie tego zarejestrować. Pijak też nie wiedział: co właściwie zwaliło go z nóg? W koło posypały się tylko szklane okruchy, gdy brzuch flaszki spoczął na zapitym czerepie.
Każdy taki drab dobiera sobie zwykle godną siebie kompanię. Tutaj było tak samo… Kilku niedomytych oberwańców poderwało się z krzeseł przy bocznym stoliku. Ich dłonie oddaliły się nieco od bioder, zamierając w wymownych gestach nad kolbami zwisających w olstrach rewolwerów. Zimne oczy nieznajomego chłodno oceniały sytuację: „jeden, drugi, trzeci…, czwarty – przy końcu kontuaru, a… jest i piąty – wychylony zza balustrady antresoli.” Prawa jego ręka, wsparta na łokciu, spoczywała swobodnie na barze. Dwa palce lewej dłoni delikatnie uchyliły połę surduta, ukazując lśniący bębenek niedbale wciśniętego za pasek peacemakera.
– Spokój, chłopaki, spokój! To ON…! – zahuczał doniosły baryton dobyty z krtani postawnego, przystojnego mężczyzny, którego sylwetka ukazała się właśnie w uchylonych drzwiach pokoiku na pięterku.
Z „chłopaków” jakby zeszło powietrze… Dłonie splatały się pacami lub chwytały za szklanki i butelki, byle dalej od broni, byle nieznajomy nie pomyślał czasem, że spróbują zacisnąć się na rękojeściach coltów. Jeden obwieś musnął nawet grzecznie rondo kapelusza, co miało bez wątpienia zastąpić niewypowiedziane słowa: „sorry, stary, sorry, nie szukam kłopotów…; nie miałem pojęcia, w co się pakuję.”
– Jutro o ósmej… – przypomniał głos z pięterka.
– O ósmej… – beznamiętnie potwierdził nieznajomy, otrzepują kapelusz z resztek spienionej brei.
2.
Bledziutka rączka Lady Hilton leciutko spadła na przycisk dzwonka. Dokuczliwy dźwięk szarpnął uśpionym ciałem. Boy poprawił wskazującym palcem sztywny daszek czerwonego kepii zsuniętego na czoło i uchylił posklejane powieki. Oderwał siedzenie od wygodnego fotela i po sekundzie stał sztywno za ladą recepcji.
– Uprzejmie służę szanownej pani.
– Macie tu aspirynę?
– Jasne, znajdzie się, proszę szanownej pani.
– A, i może szklaneczkę mleka – baldachim powłóczystych rzęs przysłonił porozumiewawczo wielką, niebieską źrenicę.
– Mleko, mleko… Jasne, mleko się znajdzie, proszę pani.
– Mleko od wściekłej krowy, synu… Myślałam o takim mleku. To nielegalne…
– Jasne, od wściekłej… Eee…, do nas prawo nie docierało i nie dociera. Mamy coś, mamy…, a pewnie…!
– Myślałam, że to minęło, synu… Lekarz przyrzekał, że po tych proszkach przejdzie. Marnie dziś śpię. Obudziłam się… Obudziła mnie jakaś muzyka. Ktoś grał…?
– Nic nie słyszałem, proszę pani.
– Ach, te głosy w głowie… Lekarz obiecał, że to przejdzie. Myślałam, że mam to już za sobą…
3.
– Pokaż go jeszcze raz! Pokaż, pokaż…
Nieznajomy sięgnął leniwie po zegarek, leżący na blacie nocnej szafeczki. Przed chwilą sprawdzał godzinę: gdy uniósł kopertę, pozytywka odegrała swą smętną melodyjkę i obudziła Molly.
– Wiesz, miałam coś podobnego – niczym mała dziewczynka, Molly otwierała i zamykała kopertę, celebrując nową zabaweczkę.
– Taaak…?
– Tylko w środku był dagerotyp z portretem mojej mamusi. Ojciec mówił, że jak będzie mi kiedyś źle, mam otworzyć kopertę, a ta magiczna melodia przeniesie mnie w lepsze miejsce.
– I…?
– Gdzieś się zawieruszyło… W domu sierot ginęło wszystko, co się dało zamienić na whisky, laudanum i tytoń.
– Muszę iść! Dochodzi ósma… – nieznajomy odsunął delikatnie zgrabniutkie ramię Molly, ciasno oplatające muskularny tors.
– Nie musisz, nie musisz, nie musisz – przekomarzała się jak dziecko, tuląc jeszcze mocniej owłosioną pierś. – Twój klient poczeka…
– Obawiam się, że wyjdzie to bardzo niezręcznie.
– O co tu chodzi? Interesy…?
– Męskie sprawy…
– Więc…? – figlarny grymas twarzyczki dziecka przyjął minę posępnego, nie znoszącego słowa sprzeciwu oblicza guwernantki.
– Widziałaś, jak faceci załatwiają na ulicy swoje porachunki? (Molly przytaknęła skinieniem głowy) Właśnie…! Byłem w tym najlepszy. Udawało się nawet trochę na tym zarobić. Teraz ten… ten… „klient”, jak go nazwałaś, twierdzi, że jest szybszy. Sprawdzimy to o ósmej.
– A jest…?! – Molly poważnie się zaniepokoiła.
– Obawiam się…, że może być…
– Dlaczego o ósmej?
– Kula słońca jest jeszcze za budynkami. W cieniu, obaj mamy równe szanse.
– Skarbie, to głupota! – Molly poderwała się ze stłamszonej pościeli, a stojącej nago w poświacie wpadającego przez okno brzasku sylwetce nie brakowało wiele, do figurki zstępującego z niebios anioła. – Zbierajmy się stąd! Pojedziemy do Frisco, do Kanady, do Oregonu, gdzie chcesz, kochany, gdzie oczy poniosą. Będziemy razem, urodzę ci dzieci…
– Mężczyźni tak tego nie załatwiają – słowa Molley ryły głębokie bruzdy w sercu starego, lecz głuszyło je nadęte ambicją ego.
Miał złe przeczucia. I jeszcze te zapłakane oczy Molly, gdy zamykał za sobą drzwi… Przez korytarz szedł wolno, jak skazaniec. Jeszcze kilka kroków… i kopnie drzwi: wyjście musi zrobić wrażenie! Tamten jest szybki…, piekielnie szybki… Widział go kiedyś w akcji. A Molly chce rodzić dzieci… Jeszcze jeden rzut oka na cyferblat: drzwi muszą go puścić punkt ósma – nie wcześniej, nie później; liczy się wrażenie! Została minuta… Pozytywka wydała z siebie pierwsze, płaczliwe tony. „… magiczna melodia przeniesie mnie w lepsze miejsce.” Ach Molly! Molly, Molly, Molly, naiwna dziecino…
4.
Nasz hotel, jak pewnie państwo wiecie, pamięta czasy dobrego, starego Zachodu. Gościli w nim, w tamtych czasach, najsłynniejsi rewolwerowcy i najsurowsi egzekutorzy prawa. Przed jego frontonem rozegrały się najgłośniejsze pojedynki Dzikiego Zachodu. Wielokrotnie przebudowywany, zachował jednak smak, styl i dawny charakter. Mamy tu nawet, na wzór zamków Szkocji, swojego ducha. Gdy kogoś zbudzi w środku nocy melodia starej pozytywki, niech wyjrzy na korytarz, a może będzie miał szczęście i zobaczy mroczną sylwetkę mężczyzny w czarnym kapeluszu, wpatrzonego w wielką cebulę kieszonkowego zegarka na srebrnym łańcuszku.
O, a tutaj – galeria zdjęć…! Nasz hotel często odwiedzają gwiazdy estrady i kina. Proszę spojrzeć… Ostatnio gościł u nas Snoop Dogg!
5.
Kopnięte drzwi rozleciał się z hukiem tłuczonego szkła. Blask świtu odebrał na moment zdolność widzenia szarym oczom, przywykłym do półmroku cienistego korytarza. Kilka kroków w przód – niemal po omacku… Przenikliwy pisk opon i ogłuszający jazgot klaksonu…
– Gdzie się pakujesz, stary?! Życie ci nie miłe…?!
Zwężone źrenice nieznajomego widziały już ostro kształty: wóz z napisem: „Coca-cola”. Coś mu to mówi… A, to chyba ta nowa pomada do wąsów? Przeklęty domokrążca! Mało go nie rozjechał. Sam pcha ten wóz, czy co, bo mułów nie widać u dyszla? A ten jego pomocnik, to chyba dziewczyna…? Baba w portkach! I co ona ma namazane na podkoszulku pomiędzy cyckami…? Aaaa: „Grand Prix, Arizona, 2021”. Zaraz, zaraz, to przecież Molly! Jak tu się znalazła, do diabła…?! Przecież dopiero co leżała nago w łóżku, na górze w pokoju…

Be Sociable, Share!

Polityka prywatności

Podstawa prawna RODO

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO), informujemy

Administrator Danych Osobowych

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest firma PIKTOGRAM. z siedzibą w Warszawie, ul. Międzynarodowa 38/40, kod pocztowy 03-922, adres e-mail: biuro@wydawnictwopiktogram.pl, tel. 601312342

Cel i interes

Przetwarzanie Pani/Pana danych osobowych będzie się odbywać na podstawie art. 6 RODO i w celu marketingowym Administrator powołuje się na prawnie uzasadniony interes, którym jest zbieranie danych statystycznych i analizowanie ruchu na stronie internetowej.

Dobrowolne wyrażenie zgody poprzez ustawienia przeglądarki

Podanie danych osobowych na stronie internetowej www.sylwetka-uroda-zdrowie.pl jest dobrowolne. Podstawą przetwarzania danych jest moja zgoda. Mam wpływ na przeglądarkę internetową i jej ustawienia. Odbiorcami danych osobowych mogą być Google, Facebook,. Mam prawo wycofania zgody w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień w przeglądarce. Dane osobowe będą przetwarzane i przechowywane w zależności od okresu używania technologii. Mam prawo zażądania od administratora dostępu do moich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania tych danych, a także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego. Profilowanie używane jest w Google Analytics, Google AdWords, Facebook Pixel. W sytuacji wniesienia sprzeciwu wobec profilowania, prosimy zoptymalizować odpowiednio przeglądarkę.

W przypadku pytań dotyczących przetwarzania danych osobowych prosimy o kontakt . Sposoby kontaktu z inspektorem ochrony danych w firmie Piktogram z siedzibą w Warszawie, to: adres korespondencyjny ul.Międzynarodowa 38/40a/204, adres e-mail: biuro@wydawnictwopiktogram.p., tel. 60131234.

Czas przetwarzania danych osobowych

Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres od 30 dni do 5 lat do czasu wykorzystywania możliwości marketingowych i analizy danych potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Prawa użytkownika strony internetowej

Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, jak i również prawo do ograniczenia ich przetwarzania/ prawo do cofnięcia zgody, prawo do przenoszenia danych, prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Pani/Pana danych osobowych. Przysługuje Pani/Panu prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, jeśli Pani/Pana zdaniem, przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana – narusza przepisy unijnego rozporządzenia RODO. 

Kim jesteśmy

Adres naszej strony internetowej to: http://fantazja-sensacja-przygoda.pl.

Jakie dane osobiste zbieramy i dlaczego je zbieramy

Komentarze

Kiedy odwiedzający witrynę zostawia komentarz, zbieramy dane widoczne w formularzu komentowania, jak i adres IP odwiedzającego oraz podpis jego przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu.

Zanonimizowany ciąg znaków stworzony na podstawie twojego adresu email (tak zwany hash) może zostać przesłany do usługi Gravatar w celu sprawdzenia czy jej używasz. Polityka prywatności usługi Gravatar jest dostępna tutaj: https://automattic.com/privacy/. Po zatwierdzeniu komentarza twój obrazek profilowy jest widoczny publicznie w kontekście twojego komentarza.

Media

Jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem i wgrywasz na witrynę obrazki, powinieneś unikać przesyłania obrazków z tagami EXIF lokalizacji. Odwiedzający stronę mogą pobrać i odczytać pełne dane lokalizacyjne z obrazków w witrynie.

Formularze kontaktowe

Ciasteczka

Jeśli zostawisz na naszej witrynie komentarz, będziesz mógł wybrać opcję zapisu twojej nazwy, adresu email i adresu strony internetowej w ciasteczkach, dzięki którym podczas pisania kolejnych komentarzy powyższe informacje będą już dogodnie uzupełnione. Te ciasteczka wygasają po roku.

Jeśli masz konto i zalogujesz się na tej witrynie, utworzymy tymczasowe ciasteczko na potrzeby sprawdzenia czy twoja przeglądarka akceptuje ciasteczka. To ciasteczko nie zawiera żadnych danych osobistych i zostanie wyrzucone kiedy zamkniesz przeglądarkę.

Podczas logowania tworzymy dodatkowo kilka ciasteczek potrzebnych do zapisu twoich informacji logowania oraz wybranych opcji ekranu. Ciasteczka logowania wygasają po dwóch dniach, a opcji ekranu po roku. Jeśli zaznaczysz opcję „Pamiętaj mnie”, logowanie wygaśnie po dwóch tygodniach. Jeśli wylogujesz się ze swojego konta, ciasteczka logowania zostaną usunięte.

Jeśli zmodyfikujesz albo opublikujesz artykuł, w twojej przeglądarce zostanie zapisane dodatkowe ciasteczko. To ciasteczko nie zawiera żadnych danych osobistych, wskazując po prostu na identyfikator przed chwilą edytowanego artykułu. Wygasa ono po 1 dniu.

Osadzone treści z innych witryn

Artykuły na tej witrynie mogą zawierać osadzone treści (np. filmy, obrazki, artykuły itp.). Osadzone treści z innych witryn zachowują się analogicznie do tego, jakby użytkownik odwiedził bezpośrednio konkretną witrynę.

Te witryny mogą zbierać informację o tobie, używać ciasteczek, dołączać dodatkowe, zewnętrzne systemy śledzenia i monitorować twoje interakcje z osadzonym materiałem, włączając w to śledzenie twoich interakcji z osadzonym materiałem jeśli posiadasz konto i jesteś zalogowany w tamtej witrynie.

Analiza statystyk

Z kim dzielimy się danymi

Jak długo przechowujemy twoje dane

Jeśli zostawisz komentarz, jego treść i metadane będą przechowywane przez czas nieokreślony. Dzięki temu jesteśmy w stanie rozpoznawać i zatwierdzać kolejne komentarze automatycznie, bez wysyłania ich do każdorazowej moderacji.

Dla użytkowników którzy zarejestrowali się na naszej stronie internetowej (jeśli tacy są), przechowujemy również informacje osobiste wprowadzone w profilu. Każdy użytkownik może dokonać wglądu, korekty albo skasować swoje informacje osobiste w dowolnej chwili (nie licząc nazwy użytkownika, której nie można zmienić). Administratorzy strony również mogą przeglądać i modyfikować te informacje.

Jakie masz prawa do swoich danych

Jeśli masz konto użytkownika albo dodałeś komentarze w tej witrynie, możesz zażądać dostarczenia pliku z wyeksportowanym kompletem twoich danych osobistych będących w naszym posiadaniu, w tym całość tych dostarczonych przez ciebie. Możesz również zażądać usunięcia przez nas całości twoich danych osobistych w naszym posiadaniu. Nie dotyczy to żadnych danych które jesteśmy zobligowani zachować ze względów administracyjnych, prawnych albo bezpieczeństwa.

Gdzie przesyłamy dane

Komentarze gości mogą być sprawdzane za pomocą automatycznej usługi wykrywania spamu.

Twoje dane kontaktowe

Informacje dodatkowe

Jak chronimy twoje dane?

Jakie mamy obowiązujące procedury w przypadku naruszenia prywatności danych

Od jakich stron trzecich otrzymujemy dane

Jakie automatyczne podejmowanie decyzji i/lub tworzenie profili przeprowadzamy z użyciem danych użytkownika

Branżowe wymogi regulacyjne dotyczące ujawniania informacji