Podstawa prawna RODO

Podstawa prawna RODO

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO), informujemy

Administrator Danych Osobowych

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest firma PIKTOGRAM. z siedzibą w Warszawie, ul. Międzynarodowa 38/40, kod pocztowy 03-922, adres e-mail: biuro@wydawnictwopiktogram.pl, tel. 601312342

Cel i interes

Przetwarzanie Pani/Pana danych osobowych będzie się odbywać na podstawie art. 6 RODO i w celu marketingowym Administrator powołuje się na prawnie uzasadniony interes, którym jest zbieranie danych statystycznych i analizowanie ruchu na stronie internetowej.

Dobrowolne wyrażenie zgody poprzez ustawienia przeglądarki

Podanie danych osobowych na stronie internetowej www.sylwetka-uroda-zdrowie.pl jest dobrowolne. Podstawą przetwarzania danych jest moja zgoda. Mam wpływ na przeglądarkę internetową i jej ustawienia. Odbiorcami danych osobowych mogą być Google, Facebook,. Mam prawo wycofania zgody w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień w przeglądarce. Dane osobowe będą przetwarzane i przechowywane w zależności od okresu używania technologii. Mam prawo zażądania od administratora dostępu do moich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania tych danych, a także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego. Profilowanie używane jest w Google Analytics, Google AdWords, Facebook Pixel. W sytuacji wniesienia sprzeciwu wobec profilowania, prosimy zoptymalizować odpowiednio przeglądarkę.

W przypadku pytań dotyczących przetwarzania danych osobowych prosimy o kontakt . Sposoby kontaktu z inspektorem ochrony danych w firmie Piktogram z siedzibą w Warszawie, to: adres korespondencyjny ul.Międzynarodowa 38/40a/204, adres e-mail: biuro@wydawnictwopiktogram.p., tel. 60131234.

Czas przetwarzania danych osobowych

Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres od 30 dni do 5 lat do czasu wykorzystywania możliwości marketingowych i analizy danych potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Prawa użytkownika strony internetowej

Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, jak i również prawo do ograniczenia ich przetwarzania/ prawo do cofnięcia zgody, prawo do przenoszenia danych, prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Pani/Pana danych osobowych. Przysługuje Pani/Panu prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, jeśli Pani/Pana zdaniem, przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana – narusza przepisy unijnego rozporządzenia RODO. 

 

 

Kategorie: Opowiadania

Kości

1.

Emma nie czuła lęku. Nie zda­wa­ła sobie spra­wy z po­wa­gi sy­tu­acji. Le­ża­ła na wozie, przy­kry­ta spar­cia­łą plan­de­ką. To Jack na­cią­gnął tę par­szy­wą szma­tę na sie­bie i ko­bie­tę. Emma sły­sza­ła strza­ły. Unio­sła rąbek płót­na: chcia­ła zo­ba­czyć, co wokół się dzie­je, mu­sia­ła za­czerp­nąć po­wie­trza. Jack dy­go­tał ze stra­chu i strasz­nie się pocił, cuch­nął. Nic dziw­ne­go: bodaj od ty­go­dnia nie przy­tra­fi­ła się spo­sob­ność do­ko­na­nia szcze­gó­ło­wych ablu­cji. Wei, Chiń­czyk, sie­dział spo­koj­nie na wozie, opar­ty ple­ca­mi o ko­zioł. Prze­żu­wał dłu­gie źdźbło ze­schnię­tej trawy, a ko­niu­szek kłosa le­wi­to­wał nad czub­kiem spłasz­czo­ne­go ki­no­la, jak ko­li­ber nad kie­li­chem cy­try­no­wej or­chi­dei. Wy­glą­dał tak, jakby go tutaj nie było albo jakby już nie żył, jakby zda­rze­nia do­ko­ła roz­gry­wa­ły się w innym wy­mia­rze, a on w tym wszyst­kim nie uczest­ni­czył. Minę miał taką, jak zwy­kle w opa­łach, jakby chciał wła­śnie po­wie­dzieć, że w gło­wie tkwi już go­to­wy plan, że sy­tu­acja bez wyj­ścia to mit. A strza­ły pa­da­ły gęsto. Kule rwały drza­zgi z desek wozu; uno­si­ły mgieł­ki si­we­go kurzu, tra­fia­jąc w wy­schnię­tą zie­mię. Emma przy­ło­ży­ła oko do szpa­ry po­mię­dzy li­stwa­mi. Ob­dar­ci jeźdź­cy cwa­ło­wa­li sze­ro­ką ty­ra­lie­rą, wy­ma­chu­jąc ka­ra­bi­na­mi i re­wol­we­ra­mi; ich kule świ­sta­ły nad głową. Żoł­nie­rze klę­cze­li, le­że­li przed ta­bo­rem, cho­wa­li się za ni­ski­mi wy­dma­mi i więk­szy­mi gła­za­mi, plu­jąc gę­stym ogniem w kie­run­ku na­past­ni­ków. Co jakiś czas, któ­ryś z żoł­nie­rzy jęk­nął, upu­ścił ka­ra­bin, nie oddał ko­lej­ne­go strza­łu. Par­ty­zan­ci wy­pa­da­li z sio­deł, a roz­kła­da­jąc sze­ro­ko ręce, le­cie­li ple­ca­mi w tył, wy­krę­ca­jąc fi­koł­ki na koń­skich za­dkach. Jed­nak­że śmierć, zbie­ra­ją­ca ob­fi­te żniwo, nie była w sta­nie po­wstrzy­mać sza­leń­cze­go im­pe­tu. W awan­gar­dzie szar­ży stra­ceń­ców pę­dził czar­ny jeź­dziec. Jego ka­pe­lusz, strą­co­ny pędem po­wie­trza, mo­co­wa­ny do brody luź­nym rze­mie­niem, ucze­pił się szyi i po­wie­wał gdzieś, hen, da­le­ko za ple­ca­mi sza­leń­ca. Burza si­wych wło­sów stro­szy­ła się na gło­wie, cze­sa­na po­dmu­chem wia­tru. Cho­ciaż dawno już padł pierw­szy sze­reg i za­stą­pił go nowy, który też padł, a potem ko­lej­ny, czar­ny jeź­dziec parł cią­gle do przo­du, jak za­cza­ro­wa­ny, jakby ołów go wcale nie wi­dział, jakby kule nie ro­bi­ły mu krzyw­dy. Już tylko stru­ga płyt­kiej, sze­ro­ko roz­la­nej rzecz­ki od­dzie­la­ła tabor od na­past­ni­ków. Wierz­cho­wiec czar­ne­go jeźdź­ca wy­tra­cił impet: brnął po­przez mętną breję, po brzuch za­nu­rzo­ny w wo­dzie. Po dru­giej stro­nie nie było już jed­nak ni­ko­go, zdol­ne­go unieść ka­ra­bin… więcej…

Kategorie: Opowiadania

Święto much

1.

Prawe ramię unosiło się i opadało, toledańska stal kreśliła szerokie łuki, coś tnąc, coś odcinając. Lewa dłoń strzelała celnie wąskim ostrzem kąśliwej mizerykordii. Podkute buty tonęły we krwi po cholewy, śliski pokład nie dawał należytego oparcia niesfornym obcasom. Sztywny kaftan z łosiowej skóry dzielnie odpierał co lżejsze kłucia, roztańczona klinga zręcznie parowała mordercze cięcia i sztychy. Czy poczuł ból? Bólem chyba by tego nie nazwał: ot, jakby mocniejsze szturchnięcie, w miejscu powyżej łopatki. Z tym większym zdziwieniem obserwował stal, wynurzającą się ze skorupy kaftana, poniżej linii obojczyka: okapywała czarno-czerwoną posoką. Pot, lepiący ciało pod łosiową skórą, zgęstniał: właśnie wymieszał się z krwią. Nogi ugięły się niczym łozowe witki, odmawiając ciału dźwigania ciężaru. Runął piersią na pokład, uderzył twarzą o deski. Tumult bitewny przewalał się gdzieś nad głową. Odgłosy walki cichły: jeszcze jeden krzyk, drący nieznośnie powietrze, jeszcze jedno przekleństwo, jeszcze jeden wystrzał. Dziki wiwat zwycięstwa, dobyty z kilkudziesięciu, bisurmańskich gardeł. Szelest miękkiego obuwia, zamiatającego deski pokładu. Chrapliwa, przypominająca szczekanie psów, mowa Maurów. A w tle – chichot mew, ciche jęki rannych i konających. Silne dłonie ujęły go pod pachy i cisnęły na stertę trupów. Wtulał twarz w rozpruty brzuch Manuela, żywe oczy wciąż jednak błądziły dokoła. Widział, jak piraci wiążą jeńców przeznaczonych na sprzedaż, jak plądrują, jak ganiają, gorączkowo szukając łupów. Berberzy dobrali się do zapasów wina: kilka skrzynek stuknęło o pokład. „A, pogańskie ścierwa zakłamane! Mahomet pić broni wiernemu na ziemi, więc na morzu chleje.” Ten najszykowniejszy, najsrożej uzbrojony, co wygląda na herszta, bawi się jego fajansową flaszą. „Ooo, nie tkniesz tego trunku, berberyjska gnido! Ten godniejszej czeka okazji.” Girlandy oślizłych wnętrzności Manuela spowijały zatknięty za pas pistolet. Silnie zacisnął dłoń na jego rękojeści, wyszarpnął broń z powoju flaków, wyprostował ramię i pewnie wymierzył: miał gada na odległość trzech kroków. Celował w gardło, ale Maur uniósł akurat butlę, próbując wyrwać zębami lakowany szpunt. Nim ołów przeszył krtań, wcześniej rozłupał fajans. Psy rozszczekały się niczym wściekłe, dwie dziesiątki miękkich łapci zamiatały pokład. Do szmeru szurających butów dołączył szczęk dobywanych z pochew szabel. Poczuł… więcej…

Kategorie: Opowiadania

Ponury Jeździec

1.

– Podwójna whisky i jajecznica! – Larry krzyczał głośno od progu. Drzwi baru niemiłosiernie skrzypiały.

– Z ilu jajek? – Trwało dłuższą chwilę, nim dziewczyna odpowiedziała, przenosząc na gościa senny wzrok, bezmyślnie wlepiony w sufit.

– Z pięciu. Z sześciu, może…

– Na szynce, czy na bekonie?

– Na bekonie. Na szynce, może… – Larry przypomniał sobie, że właściwie to chyba powinien dbać o linię.

Szklaneczka whisky pojawiła się na stoliku w jednej chwili, na jajecznicę musiał trochę poczekać. Dziewczyna wycofała się zza lady i zniknęła we wnętrzu kuchni. Kuchenne drzwi stały rozwarte na oścież. Larry upił pół szklanki jednym haustem, resztę sączył małymi łykami. Skręcił papierosa: znowu wrócił do tego przeklętego nałogu. Dziewczyna męczyła się nad dymiącą patelnią, zerkając ukradkiem na przybysza. więcej…

Kategorie: Opowiadania

Lekcja anatomii czyli Nekropigmalion

Ciało zachwyciło Toma. Świeże: najmniejszych oznak rozkładu. Zachwyciła burza miedzianych włosów, krągłość piersi, owalna linia bioder. Profesor aż zapiał z zachwytu. Kto pyta w Edynburgu o pochodzenie zwłok? Słono zapłacił młodemu dostawcy. Miał nadzieję zarobić dziesięć razy tyle: płatna lekcja anatomii…

Skalpel zawisł nad piersią. Tom płakał, szukając w pamięci linijek Pigmaliona. Ach, gdyby wskrzesić te zwłoki, jak Grek ożywił ów kamień… Powieki zatrzepotały. Uniosły się piersi. Wdech, wydech. Skalpel zawisł wpół drogi.

Miłość Alice i Jima przeniosłaby górę; biedy nie mogła przeskoczyć. To Alice mignęła ich przyszłość w świetlanym blasku: wysupłała ostatni grosz, kazała pędzić Jimowi do wiedźmy, po miksturę…

Kategorie: Opowiadania

Geneza zagłady

1.

Han słyszał, chociaż nie słuchał. Słowa dobiegały do uszu, mózg ich jednak nie rejestrował. Może jedno czy dwa utkwiły mu w głowie. Potem co trzecie, co drugie zdanie. Chyba zaczęło go to wciągać? Dźwignął z lady kufel i przesiadł się na pierwsze miejsce przy barze – najbliżej sceny. Zdmuchnął nadmiar piany. Pierzaste chmurki poszybowały w górę; jedna wywinęła potrójne salto i usiadła miękko na czubku nosa. Han wytarł twarz wyświechtanym rękawem skórzanej pilotki. W piwie unurzał górną wargę, a dolną, wraz z równiutkim garniturem bielutkich zębów, oparł silnie o grube szkło naczynia. Ciągnął tak solidnymi łykami, że po trzech haustach została ledwie połowa bursztynowego kryształu. Zimny trunek rozkosznie rosił podeszwę zeschłego języka. Dwa słońca Tortuganty leją latem nieznośnym skwarem. Najlepsza klimatyzacja nie daje rady, szczególnie gdy knajpę otulają chmury daturowego dymu. – Po jaką cholerę rozumne istoty wciągają to gówno? – mamrotał pod nosem, sięgając po kapciuch i bibułki. Pierwsze machy datury były tak dostatnie, jak pierwsze hausty piwa. Zydel obok głucho zajęczał; rozwalił na nim swój ciężki tyłek Chewbacca. Włochata łapa monstrum szczelnie otulała różnokolorową szklaneczkę, uwieńczoną długaśną słomką z różową parasoleczką. Han spojrzał na kumpla z dezaprobatą. Sierściuch otwierał właśnie pysk, by wydać kilka nieartykułowanych dźwięków usprawiedliwienia, Han zgasił go jednak błyskawicznie zimnym wzrokiem. Przeniósł oczy na scenę i wskazał ją delikatnym skinieniem głowy; gest był wystarczająco wymowny: „siedź cicho, posłuchaj, popatrz – co tam się dzieje…”

UZURPATOR
(na placu musztrowym, stojąc w dumnej pozie, w kapeluszu z wielkim rondem i pawimi piórami, w żabocie z szerokimi rękawami i pludrami z rozszerzanymi nogawicami, ściągnięty w pasie szeroką szarfą, do Feldmarszałka, patrząc na siedzącego po turecku Mistrza, obleczonego powłóczystą, pomarańczową sukmaną) więcej…

Kategorie: Opowiadania

Mężczyzna z pozytywką

1.
– Nawet o tym nie myśl! Nie wgapiaj się w tego starucha! Spójrz na tego… Młody! Jaki elegancki… Jak fantazyjnie podwinięty wąsik… Tom Harris. Ma gruby portfel! Wczoraj przygnał z chłopakami a dzisiaj sprzedał spore stadko wołów – mieląc niestrudzenie językiem, Harriet napominała Molly.
Mogła sobie gadać…! Niczym lep muchę, czymś przyciągała Molly fizjonomia tego faceta. Prosty jak tyka, wysoki, szpakowaty, czerstwy na twarzy oszpeconej orlim nosem. Może wspomnienie o ojcu…? Ledwie go pamiętała… Matka zmarła przy porodzie, a ojciec opuścił ją pięć lat później. – Poszli do Bozi – tłumaczyła głodnej Molly przełożona sierocińca. A może to marzenie o mężu…? Marzenie o mężczyźnie, któremu urodzi gromadkę dzieci i przy którym się zestarzeje. On też się zestarzeje, tak jak ten – tutaj… więcej…

Kategorie: Opowiadania

SPRAWIEDLIWI I NIKCZEMNICY

Autor: Sławomir Ambroziak

1.

Mój koń był rączy i nie ustępował w biegu. Spośród zgrai rozbójników – tylko dwóch miało równie śmigłe rumaki. Reszta została daleko w tyle; tylko ci dwaj deptali mi po piętach i nie mogłem zwiększyć dystansu. Cienka linia lasu na horyzoncie, na szczęście, pogrubiała się z każda chwilą. – Znikniemy w lesie; tyle nas będą widzieli – ryczałem w owłosione ucho wierzchowca. Dobyli pistoletów: to nie był dobry znak! Dystans się nie zwiększył; nie wzrósł ponad odległość strzału. Najpierw usłyszałem dwie palby, bezpośrednio jedna po drugiej, które zalały się w jeden przeciągły huk, zwielokrotniony echem odbitym od okolicznych pagórków. Potem – świst koło lewego ucha i takie plaśnięcie, jakby kto wiosłem łódź odepchnął od wody. Koń kwilił i stawał dęba… Pojąłem: trafiony w zad! Spadając do tyłu na ziemię, zdążyłem jeszcze wyszarpnąć pistolety z olstrów przy siodle. Raniony i uwolniony od ciężaru wierzchowiec pognał przed siebie, a jego pan szybko pozbierał się ziemi i już pędził w kierunku najbliższych drzewek. Nim wpadłem pomiędzy zarośla, odwróciłem się jeszcze i wymierzyłem… Prawą rękę, jak prawie wszyscy, miałem znacznie pewniejszą. Nim przebrzmiał huk wystrzału, pierwszy jeździec rozłożył ręce i wyleciał z siodła. Lewą ręką nie próbowałem nawet mierzyć; skierowałem lufę ku ciemnej masie i wypaliłem. Koń ukląkł na przednich nogach, a jeździec przeszybował nad jego łbem, witając się z ziemią niemal u moich stóp. Stanął jednak na nogach – nim sięgnął go szytych mojej szpady. Dobył swojej; skrzyżowaliśmy żelaza. więcej…

Kategorie: Opowiadania

DUCHY WAMPANOAGÓW

Autor: Sławomir Ambroziak

Obecnie wielkie ssaki morskie nie mają dużego znaczenia gospodarczego. Kiedyś było inaczej… Polowano na wieloryby, głównie dla pozyskania ich tłuszczu. Jeżeli dzisiaj wspominamy jeszcze olej wielorybi, to tylko w kontekście zdrowotnym. Trany, czyli płynne tłuszcze zwierząt morskich, stosowane były bowiem przez nasze prababki przy reumatyzmie, a podawane rachitycznym pociechom leczyły krzywicę, przy czym ten z wątroby wieloryba uznawano za najskuteczniejszy. Natomiast tran z jego tuszy, czego już nie pamiętamy, był na początku dziewiętnastego stulecia podstawowym olejem technicznym, używanym do oświetlania domów i ulic. Szczególnie dużo zużywały go szybko rozwijające się i zwiększające liczebność miasta Ameryki Północnej. W przeciągu kilkunastu lat cena tego paliwa wzrosła z 44 centów do 2 dolarów i 55 centów za galon. I chociaż ówcześni futuryści i mistycy głosili kryzys paliwowy, który miał nastąpić po wybiciu wszystkich wielorybów, to w 1859 roku trysnęła z pierwszego odwiertu w Pensylwanii ropa naftowa, wieszcząc kres złotej erze wielorybnictwa.

Nim jednak do tego doszło, rozkwitał port na wyspie Nantucket. Wielorybniczy proceder zdominowali Amerykanie; gros statków odławiających te ssaki pływało pod amerykańską banderą, a większość z nich i większość członków ich załóg pochodziła właśnie z Nantucket. Przez cały wiek XVIII i połowę wieku XIX obwieszczano Nantucket stolicą światowego wielorybnictwa. W szczycie wielorybiego boomu port ten ekspediował po 130 jednostek rocznie na morza południowe. Pomysł na intratny biznes podsunął pobożnym kwakrom sam Wielki Bóg Oceanu, który wyrzucał co jakiś czas na brzeg żywe wieloryby. Początkowo, w drugiej połowie XVII stulecia, osadnicy zadowalali się jedynie tym łupem. Polowania na morskie ssaki, na otwartym oceanie, nauczyli ich dopiero tutejsi Indianie – Wampanoagowie. W podzięce za naukę biali wymordowali ich niemal doszczętnie w 1676 roku, oszczędzając łaskawie około 400 głów. Wielorybom groziła podobna zagłada: w szczytowym okresie popytu na olej mordowano ponad 8000 sztuk rocznie. Ten brutalny gwałt na dziewictwie Natury jawnie ubliżał dziedzictwu Neptuna. Walka była nierówna, ale duchy Wampanoagów, w zmowie z duchami morza, przynajmniej raz wzięły srogą pomstę na krwawych oprawcach… więcej…

Kategorie: Opowiadania

KORALOWA POLANA

Autor: Sławomir Ambroziak

1.
– Nóż wszedł jak w masło. Uwierz John, ten facet to wariat – mamrotał bełkotliwie Brzydki Kurt, przesuwając pustą szklaneczkę przez całą długość ocynkowanej lady, dotykając nią niemal wydatnego brzucha barmana, przepasanego obszernym fartuchem, kiedyś pewnie białym, teraz poplamionym i wyświechtanym.
Barman John w lot pochwycił wymowny gest: sięgnął ręką za siebie, porwał z półki opróżnioną do połowy butelkę, wyszarpnął korek zamaszystym ruchem i napełnił suche szkiełko prawie po sam brzeg. Jego oczy błądziły gdzieś po świecznikach zwieszonych z sufitu, ale twarz udawała wyraz największego skupienia i zainteresowania. Każdy pijak pije, by się wygadać. A im więcej pije, tym więcej gada. Im więcej gada, tym więcej pije. Im więcej pije, tym więcej srebrnych dolarów zaszywa gruby John w starym sienniku. Tyle, żeby pić i gadać, musi mieć pijak słuchacza. Słuchał więc szczwany lis John, chociaż naprawdę niewiele obchodziły go bandyckie wyczyny Kurta i jego kompanów… więcej…

Kategorie: Opowiadania

Vattua’akki

Autor: Sławomir Ambroziak

Ilekroć zostawiał za plecami próg tego domu, nie mógł odeprzeć wrażenia, że skrywa się gdzieś tutaj niepokój. Wnętrze takie poukładane i melancholijne, budujące cienisty azyl dla szukającego wytchnienia od kapiącego z nieba żaru południa. Skryty pod rozłożystymi koronami wiecznie kwitnących drzew, wpuszczający jedynie wąskie smugi słonecznej poświaty poprzez tafle skrzących szkłem okien. Mahoniowe i hebanowe meble i mebelki w orientalnym stylu, owe szafy i szafeczki, stoły i stoliki, etażerki, biurka i sekretarzyki, trzcinowe fotele, krzesła i taborki – cały ten drogi i gustowny inwentarz, zajmujący gruntownie przemyślane lokalizacje – czy to w szeroko eksponowanych miejscach holi i salonów, czy też w rozmaitych wnękach, kątach, zakamarkach. I ta osłonięta od słońca i wiatru palmami i pnączami weranda, strzelająca w górę grubymi słupami wprost ze złocistego piasku plaży, rozciągająca przed sobą kojącą panoramę na bezkresne przestworze turkusowej laguny. Mieszkańcy domu też zdawali się tworzyć znakomity zespół, grający perfekcyjnie na idealnie nastrojonej harmonii barw i kształtów. Gospodarz, szanowna małżonka i dorosła latorośl płci pięknej – wzór rodzinnego szczęścia i spokoju – i posłuszna ciżba pokojowej służby, niby wszechobecna, przemykająca wszak niemal niepostrzeżenie – zawsze cicho i zwiewnie.

Kiedy zawitał tu pierwszy raz…? więcej…

Kategorie: Opowiadania

DŻIN

Autor: Sławomir Ambroziak

Każde stuknięcie mosiężnej obręczy o większy kamień, każde tąpnięcie koła w głębszy dołek, każde skrzypnięcie zardzewiałego łożyska na pogiętej osi – każdy ten jeden dźwięk czy manifestacja siły ciążenia – wszystko to kłuło nieznośnie uszy, świdrowało mózg i poruszało całe jestestwo Apollinaire’go Boulota. Tylko na początku… Potem, po godzinie czy dwóch, wszystkie te dźwięki i drgania zlały się w harmonię śpiewu nuconego nad huśtaną kołyską i w gruncie rzeczy z chęcią zamknąłby teraz morderczo ciążące powieki i zapadł w słodką drzemkę, przyjemnie skracającą cierpienia niewygodnej podróży. Chętnie by spał, gdyby nie to dziwne pobudzenie i dziwny niepokój, zawsze towarzyszący obecności pięknej damy w kompanii losowo zebranych pasażerów. Mężczyźni są zawsze pobudzeni towarzystwem kobiet, szczególnie szykownych i pięknych. A niepokój…? więcej…

Kategorie: Opowiadania

Polityka prywatności

Podstawa prawna RODO

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO), informujemy

Administrator Danych Osobowych

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest firma PIKTOGRAM. z siedzibą w Warszawie, ul. Międzynarodowa 38/40, kod pocztowy 03-922, adres e-mail: biuro@wydawnictwopiktogram.pl, tel. 601312342

Cel i interes

Przetwarzanie Pani/Pana danych osobowych będzie się odbywać na podstawie art. 6 RODO i w celu marketingowym Administrator powołuje się na prawnie uzasadniony interes, którym jest zbieranie danych statystycznych i analizowanie ruchu na stronie internetowej.

Dobrowolne wyrażenie zgody poprzez ustawienia przeglądarki

Podanie danych osobowych na stronie internetowej www.sylwetka-uroda-zdrowie.pl jest dobrowolne. Podstawą przetwarzania danych jest moja zgoda. Mam wpływ na przeglądarkę internetową i jej ustawienia. Odbiorcami danych osobowych mogą być Google, Facebook,. Mam prawo wycofania zgody w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień w przeglądarce. Dane osobowe będą przetwarzane i przechowywane w zależności od okresu używania technologii. Mam prawo zażądania od administratora dostępu do moich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania tych danych, a także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego. Profilowanie używane jest w Google Analytics, Google AdWords, Facebook Pixel. W sytuacji wniesienia sprzeciwu wobec profilowania, prosimy zoptymalizować odpowiednio przeglądarkę.

W przypadku pytań dotyczących przetwarzania danych osobowych prosimy o kontakt . Sposoby kontaktu z inspektorem ochrony danych w firmie Piktogram z siedzibą w Warszawie, to: adres korespondencyjny ul.Międzynarodowa 38/40a/204, adres e-mail: biuro@wydawnictwopiktogram.p., tel. 60131234.

Czas przetwarzania danych osobowych

Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres od 30 dni do 5 lat do czasu wykorzystywania możliwości marketingowych i analizy danych potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Prawa użytkownika strony internetowej

Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, jak i również prawo do ograniczenia ich przetwarzania/ prawo do cofnięcia zgody, prawo do przenoszenia danych, prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Pani/Pana danych osobowych. Przysługuje Pani/Panu prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego, jeśli Pani/Pana zdaniem, przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana – narusza przepisy unijnego rozporządzenia RODO. 

Kim jesteśmy

Adres naszej strony internetowej to: http://fantazja-sensacja-przygoda.pl.

Jakie dane osobiste zbieramy i dlaczego je zbieramy

Komentarze

Kiedy odwiedzający witrynę zostawia komentarz, zbieramy dane widoczne w formularzu komentowania, jak i adres IP odwiedzającego oraz podpis jego przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu.

Zanonimizowany ciąg znaków stworzony na podstawie twojego adresu email (tak zwany hash) może zostać przesłany do usługi Gravatar w celu sprawdzenia czy jej używasz. Polityka prywatności usługi Gravatar jest dostępna tutaj: https://automattic.com/privacy/. Po zatwierdzeniu komentarza twój obrazek profilowy jest widoczny publicznie w kontekście twojego komentarza.

Media

Jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem i wgrywasz na witrynę obrazki, powinieneś unikać przesyłania obrazków z tagami EXIF lokalizacji. Odwiedzający stronę mogą pobrać i odczytać pełne dane lokalizacyjne z obrazków w witrynie.

Formularze kontaktowe

Ciasteczka

Jeśli zostawisz na naszej witrynie komentarz, będziesz mógł wybrać opcję zapisu twojej nazwy, adresu email i adresu strony internetowej w ciasteczkach, dzięki którym podczas pisania kolejnych komentarzy powyższe informacje będą już dogodnie uzupełnione. Te ciasteczka wygasają po roku.

Jeśli masz konto i zalogujesz się na tej witrynie, utworzymy tymczasowe ciasteczko na potrzeby sprawdzenia czy twoja przeglądarka akceptuje ciasteczka. To ciasteczko nie zawiera żadnych danych osobistych i zostanie wyrzucone kiedy zamkniesz przeglądarkę.

Podczas logowania tworzymy dodatkowo kilka ciasteczek potrzebnych do zapisu twoich informacji logowania oraz wybranych opcji ekranu. Ciasteczka logowania wygasają po dwóch dniach, a opcji ekranu po roku. Jeśli zaznaczysz opcję „Pamiętaj mnie”, logowanie wygaśnie po dwóch tygodniach. Jeśli wylogujesz się ze swojego konta, ciasteczka logowania zostaną usunięte.

Jeśli zmodyfikujesz albo opublikujesz artykuł, w twojej przeglądarce zostanie zapisane dodatkowe ciasteczko. To ciasteczko nie zawiera żadnych danych osobistych, wskazując po prostu na identyfikator przed chwilą edytowanego artykułu. Wygasa ono po 1 dniu.

Osadzone treści z innych witryn

Artykuły na tej witrynie mogą zawierać osadzone treści (np. filmy, obrazki, artykuły itp.). Osadzone treści z innych witryn zachowują się analogicznie do tego, jakby użytkownik odwiedził bezpośrednio konkretną witrynę.

Te witryny mogą zbierać informację o tobie, używać ciasteczek, dołączać dodatkowe, zewnętrzne systemy śledzenia i monitorować twoje interakcje z osadzonym materiałem, włączając w to śledzenie twoich interakcji z osadzonym materiałem jeśli posiadasz konto i jesteś zalogowany w tamtej witrynie.

Analiza statystyk

Z kim dzielimy się danymi

Jak długo przechowujemy twoje dane

Jeśli zostawisz komentarz, jego treść i metadane będą przechowywane przez czas nieokreślony. Dzięki temu jesteśmy w stanie rozpoznawać i zatwierdzać kolejne komentarze automatycznie, bez wysyłania ich do każdorazowej moderacji.

Dla użytkowników którzy zarejestrowali się na naszej stronie internetowej (jeśli tacy są), przechowujemy również informacje osobiste wprowadzone w profilu. Każdy użytkownik może dokonać wglądu, korekty albo skasować swoje informacje osobiste w dowolnej chwili (nie licząc nazwy użytkownika, której nie można zmienić). Administratorzy strony również mogą przeglądać i modyfikować te informacje.

Jakie masz prawa do swoich danych

Jeśli masz konto użytkownika albo dodałeś komentarze w tej witrynie, możesz zażądać dostarczenia pliku z wyeksportowanym kompletem twoich danych osobistych będących w naszym posiadaniu, w tym całość tych dostarczonych przez ciebie. Możesz również zażądać usunięcia przez nas całości twoich danych osobistych w naszym posiadaniu. Nie dotyczy to żadnych danych które jesteśmy zobligowani zachować ze względów administracyjnych, prawnych albo bezpieczeństwa.

Gdzie przesyłamy dane

Komentarze gości mogą być sprawdzane za pomocą automatycznej usługi wykrywania spamu.

Twoje dane kontaktowe

Informacje dodatkowe

Jak chronimy twoje dane?

Jakie mamy obowiązujące procedury w przypadku naruszenia prywatności danych

Od jakich stron trzecich otrzymujemy dane

Jakie automatyczne podejmowanie decyzji i/lub tworzenie profili przeprowadzamy z użyciem danych użytkownika

Branżowe wymogi regulacyjne dotyczące ujawniania informacji